Dżuma płucna w Rosji. Ekspertka uspokaja: "Trudno mówić o epidemii" - Beskidy News

Używamy plików cookie, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.

Witaj,

Możesz zobaczyć informacje dotyczące tylko twojego powiatu, wybierając go z listy poniżej.

 

 

Nie pokazuj więcej tego okna

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Beskidy TV

  • Debata wyborcza kandydatek na burmistrza Żywca
  • ZAKOŃCZENIE LATA 2018 - WYWIAD Z SONBIRD
  • RAFAŁ BRYNDAL ROZMOWA
  • TAK JAK TERAZ ROZMOWA
  • SMOLIK KEV FOX ROZMOWA
  • SŁAWOMIR ROZMOWA
  • MACIEJ MALEŃCZUK ROZMOWA
  • IKSY ROZMOWA
  • Ć M A ROZMOWA
  • Zapowiedź Beskidy Music Festival

W rosyjskim regionie Irkucka oraz w Buriacji pojawiły się niepokoje po śmierci młodej kobiety, u której wykryto dżumę płucną. Po tym wydarzeniu służby sanitarne objęły niemal 200 osób nadzorem, a część z nich została skierowana do szpitali. W związku z zaistniałą sytuacją pojawiły się pytania o możliwość szerszego rozprzestrzenienia się choroby, jednak według specjalistów, których zapytał o sytuację Medonet, obecne dane nie wskazują na ryzyko wybuchu epidemii.

Dżuma płucna w Rosji. Ekspertka uspokaja: "Trudno mówić o epidemii"

Rosyjskie media, w tym "The Moscow Times", przekazały informację o zgonie kobiety. Władze lokalne natychmiast podjęły działania mające na celu ograniczenie dalszego rozprzestrzeniania się zakażenia. Osoby, które mogły mieć styczność z chorą, zostały objęte obserwacją, a część z nich hospitalizowano. Do tej pory potwierdzono tylko jeden przypadek dżumy płucnej zakończony śmiercią.

Dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska, ekspertka w dziedzinie chorób zakaźnych i medycyny podróży, podaje w rozmowie z Medonetem, że laborantka zatrudniona w Irkuckim Instytucie Przeciwdżumowym została przyjęta do szpitala w Szelechowie 29 września z ciężkim zapaleniem płuc i zmarła po dwóch dniach. Blisko 200 osób, które miały kontakt z pacjentką, objęto obserwacją i profilaktyką, a jak informują władze regionu, wyniki ich badań są negatywne.

Obecnie najważniejszą kwestią pozostaje ustalenie, w jaki sposób doszło do zakażenia. W mediach rosyjskich pojawiły się dwie hipotezy: jedna sugeruje wypadek w laboratorium podczas pracy z żywym materiałem, druga natomiast wskazuje na możliwość zakażenia podczas wyjazdu służbowego do Buriacji, czemu jednak zaprzeczają tamtejsze władze. Dr Pyziak-Kowalska zaznacza, że źródło zakażenia jest nadal badane, a pełny raport epidemiologiczny ze strony rosyjskiej nie został jeszcze opublikowany.

Specjalistka podkreśla, że obecność bakterii Yersinia pestis w tej części Azji nie jest zjawiskiem wyjątkowym. Od wielu lat naturalne ogniska dżumy występują wśród dzikich gryzoni, takich jak świstaki i susły, na terenach Tuwy, Ałtaju, Zabajkala oraz Mongolii. Bakterie przenoszone są pomiędzy zwierzętami głównie przez pchły. Zdarza się, że co kilka lat choroba pojawia się u ludzi, najczęściej u osób mających bliski kontakt z dzikimi zwierzętami, na przykład u myśliwych czy pasterzy.

Dżuma występuje również w innych regionach świata. Każdego roku notuje się kilkaset przypadków, głównie na Madagaskarze i w Demokratycznej Republice Konga. Naukowcy zwracają uwagę, że wzrost temperatury sprzyja zwiększeniu populacji gryzoni, co może prowadzić do częstszych zachorowań. Profesor Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, wskazuje, że wzrost temperatury o jeden stopień skutkował zwiększeniem liczby świstaków o połowę.

Według profesora Kuchara, dżuma dymienicza nieleczona charakteryzuje się bardzo wysoką śmiertelnością, która może przekraczać 30 procent. Jeszcze bardziej niebezpieczna jest postać płucna, która przenosi się drogą kropelkową i może prowadzić do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia, a bez szybkiego wdrożenia leczenia antybiotykami najczęściej kończy się zgonem. — Nieleczona dżuma dymienicza nadal jest chorobą o bardzo wysokiej śmiertelności. Szacuje się, że bez odpowiedniego leczenia może ona przekraczać 30 proc. To pokazuje, jak ciężka jest ta infekcja. Jeszcze poważniejsza sytuacja ma miejsce w przypadku dżumy płucnej. Może być przenoszona z człowieka na człowieka drogą kropelkową. Wówczas choroba może rozwijać się bardzo gwałtownie i bez szybkiego wdrożenia antybiotykoterapii zwykle prowadzi do śmierci. Dlatego w przypadku dżumy kluczowe znaczenie ma jak najszybsze rozpoznanie i rozpoczęcie leczenia — wyjaśnia prof. Ernest Kuchar, epidemiolog z Warszawskiego Uniwesrytetu Medycznego, członek Rady Naukowej Luxmed.

Znaczenie ma również fakt, że okres inkubacji choroby wynosi od jednej do czterech dób, a brak leczenia niemal zawsze prowadzi do śmierci pacjenta.

Jednak dżuma jest chorobą, którą można skutecznie leczyć. — Pałeczka jest wrażliwa na powszechnie dostępne antybiotyki, między innymi gentamycynę, streptomycynę, fluorochinolony i doksycyklinę, pod warunkiem, że leczenie rozpocznie się w pierwszej dobie objawów. Osoby z kontaktu otrzymują antybiotyk profilaktycznie przez siedem dni — podkreśla Karolina Pyziak-Kowalska.

W przypadku dżumy płucnej niezwykle istotne jest szybkie działanie służb sanitarnych. Zakażenie może nastąpić podczas bliskiego kontaktu z osobą chorą, zwłaszcza gdy występuje u niej silny kaszel w zaawansowanym stadium choroby. Z tego powodu nawet przy niewielkiej liczbie potwierdzonych przypadków podejmowane są zdecydowane środki ostrożności, takie jak izolacja chorego, identyfikacja osób z kontaktu, ich obserwacja oraz profilaktyczne podawanie antybiotyków, aby przerwać ewentualny łańcuch transmisji.

Dr Pyziak-Kowalska tłumaczy, że zakażenie następuje w wyniku bliskiego kontaktu, w odległości do około dwóch metrów, z osobą chorą w zaawansowanym stadium, która kaszle. Dzięki izolacji i wdrożeniu profilaktyki ogniska dżumy płucnej zwykle wygasają. Kwarantanna szpitala oraz hospitalizacja wszystkich osób z kontaktu to standardowe procedury w przypadku tak groźnej choroby. Zakres tych działań świadczy o dużej ostrożności służb sanitarnych. Najbliższe dni będą kluczowe — jeśli osoby objęte obserwacją pozostaną zdrowe do końca przyszłego tygodnia, ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby zostanie uznane za zminimalizowane.

— Na razie więc liczba hospitalizowanych osób nie oznacza liczby chorych. Blisko 200 osób objętych działaniami służb to osoby, które mogły mieć kontakt z zakażoną i wymagają obserwacji oraz profilaktyki — informuje lekarka. — Według informacji przekazywanych przez władze regionu ich wyniki pozostają ujemne — dodaje.

Doniesienia o przypadkach dżumy w Rosji mogą wywoływać niepokój także poza jej granicami. Jednak według ekspertki, dla mieszkańców Polski obecna sytuacja nie stanowi powodu do obaw.

— Dla mieszkańców Polski zagrożenie jest znikome. Irkuck leży ponad pięć tysięcy kilometrów od naszych granic, ruch pasażerski z Rosją jest minimalny, a krótki okres wylęgania i ciężki przebieg sprawiają, że chory szybko trafia do szpitala — uspokaja Karolina Pyziak-Kowalska. — Szczepionki przeciw dżumie w Unii Europejskiej brak i w tej sytuacji jest ona zbędna. Podróżnym wybierającym się do Mongolii, Azji Środkowej czy na Madagaskar zalecam to samo co zawsze: unikać kontaktu z dzikimi gryzoniami i stosować repelenty chroniące przed pchłami. W Mongolii warto też zrezygnować z próbowania mięsa świstaka. Gorączka w ciągu tygodnia po powrocie z takiego regionu wymaga pilnej konsultacji lekarskiej z informacją o odbytej podróży — dodaje.

Dżuma to choroba zakaźna o ostrym przebiegu, wywoływana przez bakterię Yersinia pestis. Najczęściej przenoszona jest przez pchły, które żerują na zakażonych gryzoniach. Wyróżnia się trzy główne formy tej choroby: dymieniczą, posocznicową oraz płucną.

Objawy pojawiają się zazwyczaj po kilku dniach od zakażenia i obejmują nagłą gorączkę, dreszcze, silny ból głowy i mięśni oraz znaczne osłabienie. W przypadku postaci dymieniczej charakterystyczne jest bolesne powiększenie węzłów chłonnych, na przykład w okolicy szyi, pachwin lub pach. Szybkie wdrożenie antybiotykoterapii ma kluczowe znaczenie dla skuteczności leczenia.

Dżuma zapisała się w historii jako jedna z najgroźniejszych chorób zakaźnych. W średniowieczu wywołała katastrofalne epidemie, a na przełomie XIX i XX wieku kolejna pandemia pochłonęła około 12 mln ofiar, głównie w Azji.

Obecnie jednak, dzięki nowoczesnym metodom leczenia i skutecznym procedurom epidemiologicznym, możliwe jest szybkie izolowanie chorych i objęcie osób z kontaktu odpowiednią profilaktyką, co pozwala zapobiegać rozprzestrzenianiu się choroby.

Ostatni przypadek dżumy w Rosji odnotowano w 2016 r. na terenie Kraju Ałtajskiego. Naturalne ogniska bakterii Yersinia pestis nadal występują na Madagaskarze, w Demokratycznej Republice Konga, Algierii, Chinach, Wietnamie oraz Mongolii. W 2023 r. w Mongolii zidentyfikowano 137 ognisk tej bakterii w 17 regionach położonych w pobliżu granicy z Rosją.

 

źródło: medonet.pl

0
0
0
Reklama
Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu
Reklama

Pobierz bezpłatną aplikację

Informacje z Twojego powiatu na wyciągnięcie ręki.

Google Play

Logo Beskidy News
Masz dla nas informacje? Newsy? Widziałeś lub słyszałeś coś ważnego? Chcesz, aby Twoją sprawą zajął się reporter? Daj nam znać. Dyżurujemy całą dobę, reagujemy od razu.

 

Imię i nazwisko (*)
Podaj imię i nazwisko
E-mail (*)
Podaj adres e-mail
Temat (*)
Podaj temat
Wiadomość (*)
Napisz wiadomość
Załącznik
Dodaj załącznik
(gif, jpeg, jpg, png, zip)
Captcha (*)
Rozwiąż captchę