- Autor: RED.
- Kategoria: Zdrowie
Miejskie fontanny a nasze zdrowie
W upalne dni miejskie fontanny kuszą jak oaza, ale eksperci ostrzegają: kąpiel w nich może skończyć się nie tylko mandatem, lecz także poważnymi problemami zdrowotnymi. Przekonała się o tym pani Kasia, której pięcioletni synek Bartuś ciężko przechorował niewinną zabawę w fontannie. – „Nigdy nie zapomnę, jak patrzyłam na synka leżącego nieprzytomnie na szpitalnym łóżku. Zaczęło się od bolącego ucha” – opowiada w rozmowie z Medonetem. Co dokładnie się wydarzyło i dlaczego woda w fontannach jest tak niebezpieczna?
„Zaczęło się niewinnie, od bolącego uszka”. Bartuś trafił do szpitala z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych
Pani Kasia wspomina lato, które na zawsze zostanie w jej pamięci. – „Było bardzo gorąco, a my nie wyjechaliśmy na urlop, bo Bartuś, który miał wtedy pięć lat, co chwilę na coś się uskarżał: a to ból brzuszka, a to wysypka. Jego odporność zawsze była obniżona, więc wolałam być w pobliżu pediatry” – mówi. Gdy fala upałów stała się nie do zniesienia, postanowiła zabrać synka na spacer do parku i na plac zabaw. Właśnie tam, przy jednej z miejskich fontann, doszło do dramatycznych wydarzeń.
– „Pozwoliłam Bartusiowi bawić się w fontannie. Miał wiadereczko, łapał wodę i chlapał dookoła. Był cały mokry, ale widziałam, jak bardzo cieszy się tą zabawą. Niestety, woda wlała mu się do ucha” – opowiada pani Kasia. Początkowo próbowała pomóc synkowi domowymi sposobami, ale gdy ból nie ustępował, zgłosiła się do lekarza. Diagnoza: zapalenie ucha. Mimo leczenia stan Bartusia szybko się pogarszał. – „Temperatura nie spadała, pojawiły się wymioty i bóle głowy. Wezwałam pogotowie” – wspomina.
W szpitalu lekarze przeprowadzili szereg badań, w tym punkcję lędźwiową. Diagnoza była druzgocąca: zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych wywołane pneumokokami. – „Lekarz powiedział, że Bartuś mógł zarazić się wszędzie, ale nie wykluczył, że stało się to w fontannie” – mówi pani Kasia. Po długim leczeniu chłopiec wrócił do zdrowia, a jego mama zdecydowała się na szczepienie przeciw pneumokokom. – „Nie chciałabym przeżywać tego drugi raz” – dodaje.
Co kryje w sobie woda w fontannach? Ekspert GIS ostrzega
Historia Bartusia to nie odosobniony przypadek. Jak podkreśla Marek Waszczewski, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), woda w miejskich fontannach nie nadaje się ani do kąpieli, ani do picia. – „Zazwyczaj krąży w obiegu zamkniętym, co sprzyja rozwojowi bakterii, takich jak gronkowiec, salmonella, legionella, a także bakterie kałowe” – wyjaśnia w rozmowie z Medonetem.
Kąpiel w takiej wodzie może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych, w tym:
- zatrucia pokarmowego,
- alergii,
- grzybicy,
- stanów zapalnych dróg moczowych,
- infekcji skóry i oczu.
– „Apelujemy do rodziców: nie pozwalajcie dzieciom kąpać się w fontannach. Są bezpieczniejsze i zdrowsze miejsca do zabawy w wodzie” – dodaje Waszczewski.
Czy miejskie fontanny mogą przenosić cholerę? Eksperci uspokajają, ale apelują o ostrożność
Niebezpieczeństwo związane z miejskimi fontannami stało się jeszcze bardziej aktualne w kontekście niedawnych doniesień o podejrzeniu pierwszego od lat przypadku cholery w Polsce. Choć choroba ta jest rzadkością, warto pamiętać, że może rozprzestrzeniać się przez zanieczyszczoną wodę. – „Cholera to wyjątkowo zakaźna choroba bakteryjna, której gwałtowny przebieg może w krótkim czasie doprowadzić do odwodnienia. Szybka interwencja medyczna jest kluczowa” – przypomina rzecznik GIS.
źródło: medonet.pl