Czy samoleczenie to realna szansa na odciążenie przeciążonych placówek medycznych, czy też jedynie przerzucenie odpowiedzialności na obywateli? W kontekście rosnącej liczby osób sięgających po informacje zdrowotne w internecie, eksperci ostrzegają przed kosztami niskiej wiedzy zdrowotnej i podkreślają rolę świadomego pacjenta w systemie ochrony zdrowia.
Zdecydowana większość Polaków deklaruje, że rozumie zalecenia lekarzy i potrafi znaleźć informacje dotyczące leczenia. Według badań aż 96 proc. pacjentów uważa, że rozumie przekazywane im instrukcje, a 81 proc. twierdzi, że bez problemu dociera do potrzebnych danych. Jednak, jak pokazują dane systemowe, te deklaracje nie zawsze przekładają się na rzeczywiste kompetencje zdrowotne, a braki w edukacji przekładają się na wysokie koszty dla całego systemu.
Agnieszka Kępińska-Sadowska, dyrektor ds. komunikacji w firmie Haleon, w rozmowie z Medonetem zwraca uwagę, że pacjenci o niskim poziomie kompetencji zdrowotnych generują znacznie wyższe wydatki publiczne niż osoby lepiej wyedukowane. Z analiz wynika, że ograniczenie odsetka osób o najniższej wiedzy zdrowotnej o jedną czwartą mogłoby przynieść nawet 16 mld zł oszczędności rocznie. Jednocześnie coraz więcej pacjentów, którzy mogliby korzystać z racjonalnego samoleczenia, pozostaje zagubionych w natłoku niesprawdzonych informacji.
Kępińska-Sadowska podkreśla, że pacjent w dzisiejszych czasach, szczególnie w dobie mediów społecznościowych, jest często osamotniony i narażony na dezinformację. Zaznacza również, że zarówno lekarz, jak i farmaceuta pełnią istotną rolę w walce z tym zjawiskiem, będąc na pierwszej linii kontaktu z pacjentem.
Zjawisko samodzielnego poszukiwania informacji zdrowotnych jest szczególnie widoczne wśród młodszych pacjentów — aż 40 procent z nich korzysta z internetu przed konsultacją z profesjonalistą. Popularność narzędzi sztucznej inteligencji, w tym ChatGPT, sprawia, że wiele osób sięga po porady bez krytycznej oceny ich wiarygodności. W efekcie narzędzia, które mogłyby wspierać edukację zdrowotną, często stają się źródłem błędnych decyzji i powielania mitów medycznych. Eksperci wskazują na konieczność wdrożenia systemowych, zweryfikowanych rozwiązań, które nie pozostawią pacjentów samym sobie.
W rozmwie z Medonetem dr Małgorzata Gałązka-Sobotka przekonuje, że samoleczenie powinno być traktowane jako fundament systemu ochrony zdrowia, a nie jego margines. Według niej to właśnie kompetencje obywateli w zakresie samoopieki stanowią podstawę stabilnych systemów w wielu krajach europejskich. Ekspertka podkreśla, że większość stanu zdrowia społeczeństwa zależy od indywidualnych decyzji i stylu życia, a nie od interwencji medycznych. Jej zdaniem bez wzmocnienia tych umiejętności nawet zwiększenie liczby lekarzy nie rozwiąże problemu przeciążenia systemu. Zwraca uwagę, że warunkiem poprawy kondycji zdrowotnej społeczeństwa jest wzmacnianie kompetencji samoopieki i samoleczenia obywateli.
Nowoczesne narzędzia cyfrowe mogą odegrać znaczącą rolę w tym procesie, pod warunkiem, że zostaną odpowiednio zwalidowane i zintegrowane z publicznymi systemami, takimi jak Internetowe Konto Pacjenta. Prof. Jarosław Fedorowski zauważa, że partnerstwo w opiece zdrowotnej oznacza wyższy poziom troski o pacjenta, który znajduje się w centrum organizacji, a nie w rozproszonym systemie podzielonym na podstawową opiekę zdrowotną, ambulatoryjną i szpitalną.
Znaczenie świadomego pacjenta rośnie także w szpitalach, gdzie dominują osoby z wieloma chorobami przewlekłymi. Ta grupa, stanowiąca zaledwie 20 procent pacjentów, generuje aż 80 procent kosztów całego systemu. Profesor Fedorowski podkreśla, że w polskich szpitalach brakuje instytucji doświadczonego lekarza prowadzącego, który koordynowałby cały proces leczenia. Jego zdaniem, taki dedykowany lekarz szpitalny powinien mieć dobry kontakt z rodziną pacjenta, orientować się w działaniach innych konsultantów i dysponować pełnymi danymi medycznymi.
źródło: medonet.pl

