Po kilku tygodniach względnego spokoju wirus RSV ponownie daje się we znaki w całym kraju. Statystyki pokazują, że liczba zakażeń wzrosła dziesięciokrotnie w porównaniu z początkiem stycznia. Eksperci podkreślają, że choć obecna fala nie osiągnęła jeszcze poziomu sprzed roku, tempo wzrostu jest wyraźne i wymaga szczególnej uwagi rodziców oraz osób starszych.
W Polsce trwa właśnie szczyt zachorowań na infekcje wywołane wirusem RSV. W ostatnich tygodniach odnotowano znaczący wzrost przypadków, co potwierdzają dane epidemiologiczne. Jak jednak zaznacza w rozmowie z Medonetem lek. Małgorzata Stokowska-Wojda, statystyki nie zawsze oddają pełny obraz sytuacji. Lekarka zauważa, że chociaż nie obserwuje dramatycznego wzrostu zachorowań w swojej praktyce, zakażenie RSV może mieć bardzo różny przebieg — od łagodnych objawów, takich jak katar czy stan podgorączkowy, po ciężkie przypadki wymagające hospitalizacji.
Według Stokowskiej-Wojdy, wielu pacjentów z lekkimi objawami nie zgłasza się do lekarza, przez co nie są uwzględnieni w oficjalnych statystykach. Do rejestru trafiają tylko osoby, które wykonały test potwierdzający infekcję. To — jak tłumaczy — poważnie zaniża rzeczywistą liczbę zakażeń.
Dr n. med. Bożena Janicka zauważa w rozmowie z Medonetem, że obecnie RSV dominuje w gabinetach lekarskich, wypierając inne choroby zakaźne. Grypa pojawia się rzadziej, a COVID-19 notowany jest sporadycznie. W praktyce lekarskiej przypadki RSV są obecnie najbardziej widoczne.
Chociaż nie można jeszcze mówić o dramatycznym wzroście zachorowań na RSV, Stokowska-Wojda zauważa, że w tym sezonie pojawiło się więcej przypadków o cięższym przebiegu, które kończyły się hospitalizacją. Lekarka podkreśla, że w pierwszych dniach infekcji bardzo trudno jest odróżnić RSV od innych chorób układu oddechowego, ponieważ objawy — takie jak kaszel, katar czy gorączka — są typowe dla wielu infekcji.
Wśród osób starszych szczególnie niepokojący jest problem z oddychaniem. Stokowska-Wojda zwraca uwagę, że seniorzy, zwłaszcza ci o ograniczonej mobilności, często nie są świadomi duszności. Dopiero podczas badania okazuje się, że saturacja, czyli poziom natlenienia krwi, jest obniżona, czasem nawet poważnie.
Lek. Bożena Janicka potwierdza, że w jej praktyce coraz częściej pojawiają się pacjenci z uporczywym kaszlem, który utrudnia im sen, a w badaniach laboratoryjnych najczęściej potwierdzany jest właśnie RSV.
Stokowska-Wojda podkreśla, że każdą infekcję u seniorów warto sprawdzić, nawet jeśli nie wydaje się groźna. Zaleca, by w przypadku pojawienia się infekcji u osób starszych mierzyć saturację, ponieważ to proste badanie może sygnalizować konieczność szybszej interwencji. Zaznacza jednak, że pulsoksymetr przeznaczony dla dorosłych nie sprawdzi się u dzieci.
W przypadku najmłodszych lekarze nie mają wątpliwości — każde dziecko z podejrzeniem infekcji powinno zostać zbadane przez specjalistę, zwłaszcza jeśli nie zostało zabezpieczone przed RSV poprzez szczepienie matki w ciąży. Stokowska-Wojda przypomina, że wbrew powszechnemu przekonaniu, dzieci nie zawsze przechodzą infekcje lekko. Przedszkolaki i maluchy ze żłobków są szczególnie narażone na zakażenia RSV, choć mogą być chronione przed grypą dzięki szczepieniom dostępnym od szóstego miesiąca życia.
Zdarzają się jednak przypadki, kiedy przebieg choroby jest wyjątkowo ciężki. Stokowska-Wojda wspomina pacjentkę powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia, u której RSV doprowadził do utraty przytomności. Innym razem interweniowała u leżącej seniorki, która nie zgłaszała duszności, ale miała tak niską saturację, że została przewieziona do szpitala na tlenoterapię w ostatniej chwili.
Wirus RSV najczęściej atakuje dolne drogi oddechowe, co prowadzi do zapalenia oskrzeli lub płuc. Te powikłania stanowią główne ryzyko zarówno dla dzieci, jak i seniorów. Stokowska-Wojda podkreśla, że ciężki przebieg RSV u osób starszych nie zawsze daje wyraźne objawy, co może być szczególnie niebezpieczne.
W obliczu rosnącej liczby zakażeń eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych apelują o szerokie upowszechnienie szczepień wśród grup ryzyka. W tym sezonie wprowadzono systemową zmianę — refundację szczepień przeciw RSV dla osób powyżej sześćdziesiątego roku życia, co znacznie zwiększyło dostępność profilaktyki.
Stokowska-Wojda zauważa, że coraz więcej pacjentów z programu "Moje Zdrowie" korzysta z badań profilaktycznych i decyduje się na szczepienie przeciw RSV. Wyjaśnia, że to właśnie seniorzy są najbardziej narażeni na ciężki przebieg choroby, a dzięki szczepieniom w tej grupie obserwuje się mniej poważnych przypadków.
Zwraca również uwagę na aspekt finansowy — osoby powyżej sześćdziesiątego roku życia mają szczepionkę refundowaną w połowie, a dla osób powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia preparat jest bezpłatny. Pozostali pacjenci muszą zapłacić ponad 430 zł, co stanowi istotną różnicę.
Lekarka wyraża jednak zdziwienie, że mimo bezpłatnych szczepień dla kobiet w ciąży, nadal niewiele z nich decyduje się na ochronę przed RSV, która zabezpiecza także nienarodzone dziecko. Sugeruje, że może to wynikać z braku informacji, ponieważ w Polsce brakuje centralnego programu edukacyjnego dotyczącego szczepień.
źródło: medonet.pl

