- Autor: RED.
- Kategoria: Zdrowie
Doda kontra lekarze
Popularność leków GLP-1, stosowanych w leczeniu cukrzycy i otyłości, wywołała w ostatnim czasie burzliwą dyskusję. Głośne wypowiedzi celebrytów, w tym Dody, spotkały się z ostrą reakcją środowiska medycznego. Eksperci na łamach Medonetu alarmują: powielanie mitów i stygmatyzacja mogą mieć poważne konsekwencje dla pacjentów.
Leki GLP-1, dotychczas wykorzystywane głównie w terapii cukrzycy, coraz częściej stosuje się w leczeniu otyłości. Ich rosnąca dostępność, brak refundacji i zainteresowanie ze strony osób publicznych budzą kontrowersje — zwłaszcza gdy temat odchudzania staje się przedmiotem medialnych komentarzy.
W ostatnich tygodniach na temat leków GLP-1 wypowiedziała się Doda, znana z bezpośrednich opinii. W rozmowie z reporterką "Jastrząb Post" artystka wyraziła swoje oburzenie wobec osób korzystających z farmakoterapii otyłości. Przyznała, że sama osiągnęła swoją sylwetkę dzięki treningom i zdrowemu odżywianiu, a stosowanie leków uznała za "podwójnie nieetyczne". Według niej osoby, które sięgają po leki, "zabierają chorym ludziom lek, żeby się odchudzić", a lepsze efekty daje konsekwentna dieta i ćwiczenia.
Jak wskazuje Meedonet, słowa Dody odbiły się szerokim echem wśród lekarzy. Lekarka Katarzyna Woźniak w rozmowie z Medonetem podkreśliła, że takie wypowiedzi mogą zniechęcać osoby z otyłością do szukania pomocy medycznej. Zwróciła uwagę, że pacjenci często latami unikają wizyty u lekarza z powodu wstydu i poczucia winy, a publiczne powielanie stereotypów tylko pogłębia ten problem. Woźniak zaznaczyła, że porównywanie leczenia otyłości do "drogi na skróty" jest nieuzasadnione, ponieważ leki GLP-1 naprawiają mechanizm w mózgu odpowiedzialny za sytość, który u osób z otyłością nie działa prawidłowo.
Specjalistka dodała, że farmakoterapia otyłości to element kompleksowego leczenia, obejmującego regularne wizyty, zmianę diety, aktywność fizyczną oraz często wsparcie psychologa. Wyjaśniła, że większość osób po samej diecie wraca do poprzedniej wagi w ciągu kilku lat, a leki GLP-1 pomagają przywrócić prawidłowe sygnały sytości.
Woźniak stanowczo odniosła się również do zarzutu "zabierania leków chorym", podkreślając, że osoby z otyłością są pacjentami, a ich choroba została sklasyfikowana przez Międzynarodową Klasyfikację Chorób. Jej zdaniem, obwinianie pacjentów za braki leków w aptekach jest nieuzasadnione, ponieważ wynika to z decyzji firm farmaceutycznych.
Wypowiedzi Dody wywołały falę komentarzy także wśród innych lekarzy. Dr Monika Klimek-Tulwin, obesitolog, oceniła w nagraniu na Instagramie, że nazywanie pacjentów "leniwymi tłuściochami" jest wyjątkowo krzywdzące. Zwróciła uwagę, że osoby zmagające się z otyłością często noszą w sobie poczucie winy i strach przed oceną, a publiczne stygmatyzowanie tylko pogłębia ich problemy.
Z kolei lekarka Anna Sankowska-Dobrowolska przyznała na swoim Instagramie, że natężenie mitów i nieprawdziwych informacji w wypowiedzi Dody ją zaskoczyło. Szymon Suwała — endokrynolog, diabetolog i obesitolog — podkreślił, że farmakoterapia jest jednym z elementów kompleksowego leczenia otyłości, obok diety i aktywności fizycznej, i nigdy nie powinna być traktowana jako alternatywa dla zdrowego stylu życia.
Lekarze podkreślają, że najskuteczniejszą odpowiedzią na powielane mity jest edukacja. Jak tłumaczy Katarzyna Woźniak, nikt nie otrzymuje recepty na lek i nie wraca po pół roku po efekty — leczenie otyłości wymaga zaangażowania, regularnych kontroli i wsparcia specjalistów.
W obliczu rosnącej popularności leków GLP-1 oraz medialnych dyskusji wokół tematu, eksperci apelują o rzetelne podejście do problemu otyłości i unikanie stygmatyzujących opinii, które mogą zniechęcać pacjentów do szukania pomocy.
źródło: medonet.pl